W Tatry z dzieckiem

Tatry to jeden z najpiękniejszych zakątków Polski i na pewno planując wyjazd całą rodziną do Zakopanego warto wziąć pod uwagę pokazanie ich również najmłodszym jej członkom. Nawet małe dzieci zabierane w góry przez rodziców potrafią na swój sposób docenić ich piękno, a odpowiednio dobrane wycieczki od najmłodszych lat wychowały już niejednego, dorosłego już prawdziwego tatromaniaka. Trzeba jednak wziąć pod uwagę kilka istotnych aspektów, by wycieczka była udana dla całej rodziny.

Pierwszym i najważniejszym punktem jest odpowiedni dobór trasy. Nawet jeśli całe życie marzyliśmy o zdobyciu najpopularniejszych tatrzańskich szczytów, te plany idąc z kilkulatkami trzeba przełożyć. Nawet najpopularniejszy Giewont nie jest odpowiedni dla kilkuletniego dziecka, zwłaszcza że jego szczytowa część jest na tyle trudna, że została zabezpieczona łańcuchami zastosowanymi tutaj w roli poręczy i ręcznej asekuracji. Z podobnych względów odpadają Rysy, zaś Kasprowy Wierch, który dla dobra kieszeni, czasu (kolejka do kolejki linowej) i zdrowia lepiej zdobywać na piechotę, będzie dla kilkulatka zbyt wymagający kondycyjnie.

Górskie pasje w kilkulatku najlepiej wzbudzać stopniowo rozpoczynając od urokliwych tatrzańskich dolin, poczynając od Doliny Chochołowskiej i Kościeliskiej, a po oswojeniu sie malucha z kamienistymi szlakami można spróbować wycieczki do Doliny Pięciu Stawów. Idąc w wyższe doliny trzeba tak dobrać skład wycieczki, by na jednego malucha przypadała jedna osoba na tyle sprawna fizycznie, by trudniejsze odcinki pomóc pokonać starą, dobrą metodą „na barana”. Na pewno też przy wypadzie w Tatry z dziećmi nie należy sugerować się podanymi w przewodnikach i na mapach czasami przejścia. Nawet sprawne dzieci opóźnią przejście szlaku o kilkadziesiąt procent.

Obowiązkowo należy zabrać ze sobą odpowiedni zapas napojów. Dzieci podczas górskiej wycieczki potrzebują znacznie więcej pić niż zazwyczaj, a odwodnienie to stan zagrażający zdrowiu, a w ekstremalnych warunkach życiu. Już samo odczucie pragnienia jest pierwszym stopniem odwodnienia i kiedy dziecko woła „pić”, nie wolno tego lekceważyć. A pomimo że podczas górskiej wycieczki spala się więcej kalorii niż zwykle, słodkie napoje i tutaj nie zdadzą egzaminu. Jeśli maluch nie przepada za zwykłą wodą mineralną, warto zmieszać ją pół na pół z sokiem np. jabłkowym. Sam sok z przyczyn którym należałoby poświęcić artykuł bardziej specjalistyczny, też nie jest dobrym rozwiązaniem.

I choć najgorszym pomysłem w górach jest doprowadzenie do dużego wyczerpania małego organizmu, warto zabrać (oprócz obowiązkowej ciepłej kurtki nawet w ciepły dzień, latarki nawet jeśli nie planujemy wycieczki do zmroku i apteczki) jakiś mały motywator dla latorośli. Znający możliwości swojego dziecka rodzic wie kiedy jest ono naprawdę zmęczone fizycznie i wtedy nie wahamy się zawrócić w połowie drogi (to jest obowiązkowy plan B każdej tatrzańskiej wycieczki), ale kiedy maluch tylko marudzi, bo wolał iść na basen, czy na atrakcyjny plac zabaw przy Krupówkach, warto wyciągnąć z plecaka jego ulubioną zabawkę i powiedzieć po pięciominutowym odpoczynku „zobacz, misio chce iść dalej”.

fot: Photo on Visualhunt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *